Maści domowej roboty na włosy
Dzisiaj wpis przeznaczony raczej dla pań (chociaż panowie, pewnie też coś dla siebie znajdą), które chcą dbać o swoje włosy, a także wolą stosować naturalne sposoby przeciwdziałające wypadaniu włosów. Mowa oczywiście o wszelkiego rodzaju maściach przygotowywanych w warunkach domowych. Charakteryzują się one naprawdę różnymi koncepcjami składu, co zobaczycie poniżej, a do tego różnym działaniem – co oczywiste. Generalnie jednak spina jest założenie ratunku naszym włosów i przywrócenia im blasku.
Jak już wspomniałem skład tych maści (zwanych też wcierkami od sposobu ich stosowania) jest dość różny. Często wystarczy połączenie mleka i drożdży, aby stworzyć papkę którą możemy wzmocnić nasze włosy. Z drugiej strony sporo ma dość rozbudowany skład. Często można składniki kupować w sklepach z ziołami i roślinami, czy zdrową żywnością, ewentualnie przygotowywać samemu. Jedną z takich maści, którą ostatnio wypatrzyłem jest oparta na konkretnej odżywce bursztynowej do włosów jako baza tej wcierki (można ją kupić w sklepach kosmetycznych). Oprócz tego w jej skład wchodzi spirytus, ekstrakt z jabłka (2%), kasztanowca(1%) i pokrzywy (1%), nieco startego aloesu. Tak naprawdę gramaturę należy sobie ustalić samemu, bo to zależy przede wszystkim od stężenia ekstraktów które posiadacie. Najlepiej ograniczać ilość tego ze skórki jabłka. Pewnym minusem takiej maści jest to, że nieco przetłuszcza włosy. Natomiast pierwsze efekty odrastania włosów powinny pojawić się po miesiącu, bądź dwóch.
Są też maści można powiedzieć dostępne jako jeden składnik. Niech przykładem będzie kwas migdałowy. Założenia jego działania przedstawiają się dość ciekawie. Począwszy od tego, że wpływa na wygląd naszej skóry, począwszy od regeneracji miejsc które uszkodzone zostały poprzez opalanie, aż po odpowiednie nawilżanie naskórka. Do tego reguluje wydzielanie łojotoku, co przecież ma niebagatelne znaczenie przy walce z wypadającymi włosami. I tyle ulotka, zdanie na temat kwasu migdałowego są już jednak różne. Są takie które stanowczo odradzają stosowanie ich na skórze głowy. Wynika to z tego, że kwas ten potrzebuje dość niskiego pH, aby jego działanie było naprawdę skuteczne. Problem niestety polega na tym, że to z kolei na dłuższą metę (to niskie pH) może uszkadzać włosy.
Z kolei ciekawą koncepcją jest połączenie ekstraktów z zielonej herbaty, pokrzywy, palmy sabałowej, pestek winogron, kasztanowca i na koniec keratyny. Można to na przykład połączyć z odżywką na włosy o której pisałem wcześniej. Zasadniczo są to składniki które często wykorzystywane są w różnego typu preparatach na łysienie. Natomiast w przypadku takiego domowego tworzenia maści w tym wypadku należy pamiętać o tym niskim stężeniu poszczególnych składników, bo przy większym po prostu mogą się nie rozpuścić. Co ciekawe najlepsze efekty (zresztą jak wszystkich tutaj prezentowanych pomysłów) można się spodziewać kiedy połączy się to z normalną kuracją. Z konkretnym preparatem kupionym w sklepie. Wiadomo, że takie combo zawsze działają mocniej.
Zasadniczo wszystkie „wcierki”, maści charakteryzuje niestety dość krótki czas przydatności, nawet trzymane w lodówkach nie wytrzymają zbyt długo. Warto więc przygotowywać je raczej w małych dawkach, żeby po prostu się nie zmarnowały. Tym bardziej, że często poszczególne składniki do tanich nie należą. Są też tacy, którzy eksperymentują dodając na przykład poszczególne składniki mające pomóc na włosy do zwykłych produktów. No ja przyznam szczerze, średnio widzę taki pomysł. Chyba, że ktoś na prawdę sprawdził to czy dany produkt nie pogryzie się z konkretnym ekstraktem, a to z kolei nie przyniesie nam dziwnych i niepokojących skutków ubocznych. Nie zachęcam więc do jakiegoś eksperymentowania akurat w takich kwestiach. Natomiast myślę, że im większa nasza wiedza na temat składników naturalnych pomagających na wypadanie włosów, tym większa szansa, że będziemy w stanie sami tworzyć płukanki, czy maści tak aby poprawić wygląd naszych fryzur. A dodatkowo jeśli będziemy uważać przy ich tworzeniu, nie powinny pojawić się skutki uboczne.
Brak podobnych artykułów.

O, takich maści jest naprawdę dużo. Sam swojego czasu trochę eksperymentowałem, ale faktem jest, że najpierw sporo na ten temat czytałem, też i rad innych. Zauważyłem jednak, że najlepsze efekty daje łączenie dość znacznej ilości składników w jakiś sposób walczących z łysieniem, czy nadmiernym wypadaniem włosów. Tak na przykład w jednej takiej płukance powinny się znaleźć pokrzywa, palma sabałowa, keratyna, kasztanowiec. A dodatkowo można jeszcze dorzucić wyciąg z aloesu (łagodzi skórę) i ekstrakt z jabłek. Powiem, że jest to “bomba” witaminowa na włosy.