Nowinki w walce z łysieniem

Posted under Walka z łysieniem - autor: Pawel on czwartek 22 Lipiec 2010 at 08:13
Łysienie

Medycyna jak powszechnie wiadomo nie stoi w miejscu. Można bez przesady powiedzieć, że każdy dzień przynosi nowe rozwiązania, które będzie można stosować w przyszłości w leczeniu różnych chorób. Także w kwestii łysienia naukowcy wciąż próbują znaleźć odpowiedź na najważniejsze pytania, aby doprowadzić do tego,  że będzie można z tym problemem skutecznie walczyć.

Całkiem niedawno przeprowadzano pierwszą analizę związku posiadania konkretnych genów a występowaniem łysienia plackowatego. Dzięki temu odkryto nowy mechanizm pojawienia się tego problemu. Ten typ wypadania włosów to jeden z najczęściej występujących zaburzeń, które rozwija się w wyniku ataku układu odpornościowego na mieszki włosowe. Badania które przeprowadzano polegało na porównaniu kodu genetycznego 1000 osób chorych z 3000 ludzi bez tej choroby. Naukowcy przede wszystkim odkryli parę regionów związanych z ryzykiem zachorowania. Wyniki badań systemu odpornościowego zarówno wrodzonego jak i nabytego wskazują na to, że podwyższony poziom tak zwanych białek stresu komórkowego ma znaczny wpływ na możliwość pojawienia się łysienia plackowatego. Białko ULB3 (bo taką ma fachową nazwę) występuje normalnie w zdrowych mieszkach włosowych.

Kolejną ciekawostką jest fakt, że będą prowadzone badania nad wykorzystaniem do leczenia łysienia… botoksu. Pewien lekarz mieszkający w Bevery Hills wstrzyknął zastrzyk z botoksu w głowę swojej chorej matce, której wypadły po chemioterapii wszystkie włosy. Teoretycznie chciał leczyć w ten sposób bóle głowy (botoks się do tego również wykorzystuje). Okazało się jednak, że nastąpiło odrastanie włosów. W ciągu następnych trzech lat lekarz ten wypróbował tę metodę na ochotnikach. Tworzył przy tym różne mieszanki botoksu z witaminami, po to by uzyskać lepszy efekt. Trzeba jednak zaznaczyć ,że jest to metoda bardzo eksperymentalna i dopiero ma zostać potwierdzona przez badania. Zresztą rozwój nowych metod, czy bardziej leków na łysienie stał się ostatnimi czasy dużo łatwiejszy. Wynika to z tego, że naukowcy odkryli powiązanie mieszków włosowych z tak zwanym receptorem G proteinowym. Odkryto również ich połączenie endogeniczne. Co wynika z tego dla osób z problemem łysienia? Przede wszystkim to, że teraz selektywnie będzie można wyszukiwać substancji odpowiedzialnych za nadmierne wypadanie włosów a także związków które będą leczyć ten problem skutecznie. I to  niezależnie od rodzaju łysienia który nas dotknie.

A jeśli już jesteśmy przy nowych preparatach na łysienie to całkiem niedawno pojawił się kolejny na rynku. Od razu trzeba zaznaczyć, że nie jest to typowy produkt na nadmierne wypadanie włosów, a przeznaczony jest do leczenia problemów z prostatą. Jednak jeśli ktoś nieco bardziej interesuje się szczególnie męskim typem łysienia wie, że stosuje się tego preparaty do walki z nim. Oczywiście zdawać sobie trzeba sprawę z możliwych skutków ubocznych. Nowy produkt nosi nazwę Avodart i pierwsze eksperymenty które przeprowadzano dały dużo lepsze efekty niż w przypadku finasterydu – związku wykorzystywanego w leczeniu prostaty i łysienia właśnie. Efekty te wynikają chociażby z tego, że w Avodarcie występuje mocniejszy składnik. Dutasteryd – bo o nim mowa – jest tak zwanym podwójnym inhibitorem (czyli blokuje bądź spowalnia daną reakcję) enzymu 5 – alfa reduktazy. On to jak wiadomo uczestniczy w przemianę testosteronu w DHT, który powoduje wypadanie włosów.

A wracając jeszcze na koniec do kwestii genów. Odkryto, że ten określany jako wnt normalnie odpowiedzialny za gojenie się ran wpływa też na produkcję nowych mieszków włosowych. Przeprowadzono eksperyment na myszy której zablokowano ten gen właśnie i to sprawiło, że nowe włosy się nie pojawiały. Co ciekawe jednak kiedy przyśpieszono jego działanie wzrosła liczba mieszków włosowych zdolnych produkować nowe włosy. Stąd też założenie naukowców, że skóra ludzka posiada zdumiewające zdolności regeneracyjne. Badania te dowodzić mają też, że w przypadku spełnienia konkretnych warunków jest szansa na regenerację mieszków włosowych i wyrastanie nowych włosów.

Siemię lniane na łysienie

Posted under Walka z łysieniem - autor: Pawel on czwartek 24 Czerwiec 2010 at 09:40
Łysienie

Ilość naturalnych metod,  które stosowane są od dziesiątek lat w walce z wypadaniem włosów jest naprawdę duża. Niektóre jednak produkty codziennego użytku które się na problem łysienia stosuje co poniektórych mogą wprawić w zdziwienie. A jeśli Wasza wiedza na temat tych naturalnych sposobów jest nie za duża, to właściwie informacja o tym, że można wykorzystywać cytrynę, drożdże czy jogurt jest dziwna. Jeśli jednak przyjrzymy się tym pozornie prostym produktom bliżej, okaże się, że w swoim wnętrzu kryją związki, które pomagać mogą na nasze problemy (zresztą nie tylko z włosami). Tak jest też z dzisiejszym bohaterem wpisu, czyli siemieniem lnianym.

Siemię lniane to po prostu nasiona lnu, które charakteryzują się tym, że kiedy zostaną zalane wrzątkiem zwiększają swoją objętość i pokrywają się śluzem. Skład tych niewielkich ziaren robi wrażenie. Wymienię tylko te najważniejsze: magnez, żelazo, cynk, witamina B6 i B1. Uważni czytelnicy bloga powinni właśnie zauważyć,  że wymieniłem te związki, które mają niebagatelny wpływ na nasze włosy. Ale siemię lniane w ogóle wykorzystywane jest w medycynie naturalnej. Przede wszystkim obniża ona poziom cholesterolu. Zaleca się także stosowanie go w przypadku biegunek, ale i zaparciach. W ogóle pomaga na prawidłową perystaltykę jelit. Do tego siemię lniane zawiera łatwo przyswajane przez nasz organizm białka. Jako ciekawostkę powiem, że te ziarna są też stosowane przez śpiewaków  i osoby, które forsują swój głos.

Przejdźmy jednak do tego co nas najbardziej interesuje, czyli wpływu siemienia lnianego na nasze włosy. Przede wszystkim panie stosują często płukankę z siemienia lnianego. Jest ona dość prosta w przygotowaniu. Tworzy się po prostu napar z tegoż ziarna. Najlepiej jest zrobić go w takich proporcjach by był lekko śliski. Wystarczy więc mniej więcej pół szklanki siemienia lnianego zalać litrem (może nieco więcej) wody i zacząć to podgrzewać. Po uzyskaniu zadowalającej nas konsystencji odstawiamy na bok, aby się przestudziła. Myjemy włosy dowolnym szamponem, a potem po prostu płuczemy uzyskanym naparem z siemienia lnianego nad jakąś małą miską. Ten zabieg jest po to, że tego specyfiku można używać wielokrotnie. Potem powinno się posiedzieć z ręcznikiem na głowie około 30 minut i na koniec spłukać włosy obficie wodą. Efekty? No oczywiście zależne od danego przypadku. Przede wszystkim najlepiej jednak sprawdzają się na włosach cienkich, albo przesuszonych i  zniszczonych po farbowaniu. Po stosowaniu naparu z siemienia lnianego włosy powinny stać się gładkie, lepiej się układać, a do tego będą sprawiały wrażenie grubszych. Efektem długotrwałym jest nawilżenie suchych włosów. Inna wersją powyższej płukanki jest taka manipulacja ilością składników, aby uzyskać bardziej żelową konsystencję (dodaje się dużo mniej wody). I potem wcieramy to w skórę głowy i pozostawiamy na jakieś 15-20 minut. Potem spłukujemy obficie wodą. Na efekty długo czekać nie trzeba. Będą one identyczne jak w przypadku wspominanego wyżej naparu.

Ale siemię lniane można też stosować jako jeden ze składników kuracji na walkę z łysieniem. Jedna z takich, która dość często pojawia się w necie polega na tym, że bierzemy właściwie dowolny preparat uzupełniający niedobory witamin. Zmieniamy nieco dietę. Przede wszystkim w znaczący sposób ograniczamy liczbę cukru. Dodatkowo kilka razy w tygodniu po prostu… jemy nasiona lnu. Najlepiej wcześniej je przegotować. Wywar można wypić, a potem je się same już ugotowane siemię lniane. I właściwie jedynym minusem, szczególnie istotnym dla panów jest to, że taka kuracja może obniżać libido. Dokładniej rzecz ujmując to właśnie siemię lniane może spowodować problemy z naszym życiem erotycznym. Na szczęście nie jest to sytuacja częsta. Do tego obniżenie tego libido jest zazwyczaj czasowe i nie tak groźne w skutkach jak to występujące przy stosowaniu produktów z finasterydem. Może więc warto spróbować i takiej kuracji. Przede wszystkim nie jest ona droga, po drugie no praktycznie nie posiada tych skutków ubocznych. Jeśli zauważycie obniżenie libido to po prostu wystarczy odstawić siemię lniane.

Maści domowej roboty na włosy

Posted under Walka z łysieniem - autor: Pawel on wtorek 15 Czerwiec 2010 at 11:40
Łysienie

Dzisiaj wpis przeznaczony raczej dla pań (chociaż panowie, pewnie też coś dla siebie znajdą), które chcą dbać o swoje włosy, a także wolą stosować naturalne sposoby przeciwdziałające wypadaniu włosów. Mowa oczywiście o wszelkiego rodzaju maściach przygotowywanych w warunkach domowych. Charakteryzują się one naprawdę różnymi koncepcjami składu, co zobaczycie poniżej, a do tego różnym działaniem – co oczywiste. Generalnie jednak spina jest założenie ratunku naszym włosów i przywrócenia im blasku.

Jak już wspomniałem skład tych maści (zwanych też wcierkami od sposobu ich stosowania) jest dość różny. Często wystarczy połączenie mleka i drożdży, aby stworzyć papkę którą możemy wzmocnić nasze włosy. Z drugiej strony sporo ma dość rozbudowany skład. Często można składniki kupować w sklepach z ziołami i roślinami, czy zdrową żywnością, ewentualnie przygotowywać samemu. Jedną z takich maści, którą ostatnio wypatrzyłem jest oparta na konkretnej odżywce bursztynowej do włosów jako baza tej wcierki (można ją kupić w sklepach kosmetycznych). Oprócz tego w jej skład wchodzi spirytus, ekstrakt z jabłka (2%), kasztanowca(1%) i pokrzywy (1%), nieco startego aloesu. Tak naprawdę gramaturę należy sobie ustalić samemu, bo to zależy przede wszystkim od stężenia ekstraktów które posiadacie. Najlepiej ograniczać ilość tego ze skórki jabłka. Pewnym minusem takiej maści jest to, że nieco przetłuszcza włosy. Natomiast pierwsze efekty odrastania włosów powinny pojawić się po miesiącu, bądź dwóch.

Są też maści można powiedzieć dostępne jako jeden składnik. Niech przykładem będzie kwas migdałowy. Założenia jego działania przedstawiają się dość ciekawie. Począwszy od tego, że wpływa na wygląd naszej skóry, począwszy od regeneracji miejsc które uszkodzone zostały poprzez opalanie, aż po odpowiednie nawilżanie naskórka. Do tego reguluje wydzielanie łojotoku, co przecież ma niebagatelne znaczenie przy walce z wypadającymi włosami. I tyle ulotka, zdanie na temat kwasu migdałowego są już jednak różne. Są takie które stanowczo odradzają stosowanie ich na skórze głowy. Wynika to z tego, że kwas ten potrzebuje dość niskiego pH, aby jego działanie było naprawdę skuteczne. Problem niestety polega na tym, że to z kolei na dłuższą metę (to niskie pH) może uszkadzać włosy.

Z kolei ciekawą koncepcją jest połączenie ekstraktów z zielonej herbaty, pokrzywy, palmy sabałowej, pestek winogron, kasztanowca i na koniec keratyny. Można to na przykład połączyć z odżywką na włosy o której pisałem wcześniej. Zasadniczo są to składniki które często wykorzystywane są w różnego typu preparatach na łysienie. Natomiast w przypadku takiego domowego tworzenia maści w tym wypadku należy pamiętać o tym niskim stężeniu poszczególnych składników, bo przy większym po prostu mogą się nie rozpuścić. Co ciekawe najlepsze efekty (zresztą jak wszystkich tutaj prezentowanych pomysłów) można się spodziewać kiedy połączy się to z normalną kuracją. Z konkretnym preparatem kupionym w sklepie. Wiadomo, że takie combo zawsze działają mocniej.

Zasadniczo wszystkie „wcierki”, maści charakteryzuje niestety dość krótki czas przydatności, nawet trzymane w lodówkach nie wytrzymają zbyt długo. Warto więc przygotowywać je raczej w małych dawkach, żeby po prostu się nie zmarnowały. Tym bardziej, że często poszczególne składniki do tanich nie należą. Są też tacy, którzy eksperymentują dodając na przykład poszczególne składniki mające pomóc na włosy do zwykłych produktów. No ja przyznam szczerze, średnio widzę taki pomysł. Chyba, że ktoś na prawdę sprawdził to czy dany produkt nie pogryzie się z konkretnym ekstraktem, a to z kolei nie przyniesie nam dziwnych i niepokojących skutków ubocznych. Nie zachęcam więc do jakiegoś eksperymentowania akurat w takich kwestiach. Natomiast myślę, że im większa nasza wiedza na temat składników naturalnych pomagających na wypadanie włosów, tym większa szansa, że będziemy w stanie sami tworzyć płukanki, czy maści tak aby poprawić wygląd naszych fryzur. A dodatkowo jeśli będziemy uważać przy ich tworzeniu, nie powinny pojawić się skutki uboczne.

Jak leczyć zaawansowane łysienie?

Posted under Walka z łysieniem - autor: Pawel on sobota 17 Kwiecień 2010 at 08:17
Łysienie

Z zaawansowanym łysieniem jest duży problem. Wiem, nie odkryłem Ameryki, ale chodzi mi o to, że często jest tak, że trudno rozpoznać przyczyny, a kiedy już specjalista je określi, to przychodzi moment najtrudniejszy. Wybór takiej metody, która daje szanse na odwrócenie, bądź chociaż powstrzymanie łysienia.

Przejdźmy teraz do konkretów. Jeśli nawet pozostało nam niewiele włosów, ale odpowiedzialny jest za nie czynnik zwany dihydrotestosteronu, to jak pokaże dalsza część artykułu, możemy uznać się za szczęśliwców. Przede wszystkim możemy nazwać ten czynnik naturalnym, a więc nie wynikającym z żadnej choroby. Walka z nim odbywa się poprzez stosowanie jednego z preparatów dostępnych na rynku A jest ich naprawdę ogromna ilość. Pośród wręcz zalewu produktów na łysienie androgenowe (tak nazywa się to, które przyczyną jest nadmierna ilość DHT), wyróżniają się trzy podstawowe grupy. Każdy z nich oparta jest na innym składniku. Pierwszy i zarazem najpopularniejszy to Minoxidil. W Polsce dopuszczone są te preparaty, które w składzie mają nie więcej niż 5% tej substancji. I tak wybór jest ogromny: Sigma Skin, Loxon, Piloxidil. Drugą równie pokaźną grupę stanowią preparaty oparte na wyciągu z Saw Palmetto (tak zwanej palmy sabałowej). Pierwotnie tę roślinę wykorzystywano do leczenia między innymi potencji. Potem specjaliści zauważyli, że wpływa także na powstrzymywanie łysienia. Tu chyba najbardziej znany produktem jest Procerin w postaci kapsułek. Ostatnim często stosowanym składnikiem w preparatach  na łysienie jest Aminexil. On z kolei zdobywa coraz większą popularność wśród klientów i uznanie specjalistów. Z głowy pierwsze preparaty które mi przychodzą to seria Spectral i Vichy Home. Skuteczność wszystkich grup preparatów jest zależna od stopnia zaawansowania i cech indywidualnych każdego z nas.

Dużo większy problem pojawia się w momencie, kiedy za nasze łysienie odpowiedzialne są czynniki fizyczne: zbyt niska temperatura, bądź oparzenia. Do tego dochodzą mechaniczne uszkodzenia spowodowane nagłym szarpnięciem włosów. Należy też wspomnieć o przebywaniu w miejscu, gdzie znajdują się toksyczne związki. Dużą grupę stanowią też przyczyny chorobowe. Może to być zapalanie mieszka włosowe, liszaj czy grzybica skóry. Leczenie polega na głównie na pozbyciu się samej choroby, niestety często jest tak, że kosztem włosów. Ale w tym wypadku chyba wiadomo co jest ważniejsze. Inna sprawa, że często jest tak, że jedyną skuteczną metodą na przywrócenie włosów jest ich przeszczep. Na to z kolei nie wszyscy mogą sobie pozwolić. Ewentualne dostępne są jeszcze peruki, bądź preparaty, które zagęszczają włosy. Niestety w obu przypadkach jest to dość czasochłonne wyjście. I niekoniecznie poprawiające nasz komfort psychiczny.

Wciąż jednak leczenie zaawansowane łysienia jest dość kosztowną sprawą. I warto się zastanowić, co jest dla nas lepsze. Walka, czy pozostawienie włosów samych sobie. W grę wchodzi też jeszcze całkowita zmiana fryzury.

Naturalne metody na łysienie plackowate

Posted under Walka z łysieniem - autor: Pawel on wtorek 30 Marzec 2010 at 09:32
Łysienie

Wiadomo, że łysienie plackowate stosunkowo trudno rozpoznać a i określić dokładne jego przyczyny nie jest łatwo. Głównym problemem jest to, że pojawiać się ono może w różnym wieku i tak naprawdę powody mogą być inne dla każdej osoby. Nie oznacza to na szczęście, że nie wiadomo jak z nim walczyć. Bo to akurat sprawa jest prosta. Preparaty oparte na minoxidilu, bądź aminexilu.

Jest jednak grupa sposób na łysienie plackowate, które od lat wywołują ożywioną dyskusję nad celowością i skutecznością ich stosowania. Zresztą tak nawiasem mówiąc, zawsze kiedy w grę wchodzą metody niekoniecznie medyczne, podnoszą się głosy, że to ciemnogród, że nieznane są skutki uboczne. Tak, bo właśnie o tym dzisiaj postanowiłem napisać. O naturalnych sposobach na łysienie plackowate. Przyznam szczerze, że niektóre z nich nawet mnie wprawiły w zdumienie. Jestem jeszcze w stanie zrozumieć, nazwijmy to, azjatycką metodę na takie wypadanie włosów. Co wieczór należy wetrzeć w skórę włosów olej sezamowy. Zawinąć głowę ręcznikiem na noc. A po przebudzeniu umyć ją dowolnym w sumie szamponem, byle ziołowym. A jak już jesteśmy przy wschodnich konotacjach, to niektórzy polecają akupunkturę. A moje zdziwienie i nie ukrywam lekki uśmiech pod nosem wywołała metoda z … musztardą. Nie, nie należy jej jeść, tylko stosować okłady z niej na miejsca łysiejące. Zresztą można też stosować do takowych, pieprz.

To, że aspiryna jest dobra na wszystko i często jest stosowana to oczywiście wiedziałem, ale przyznam szczerze o tym, że ma ona pomóc na łysienie – pierwszy raz słyszę. Ponoć okłady z rozpuszczonej aspiryny mają zbawienny wpływ na wypadające włosy. Chyba najbardziej normalną naturalną metodą jest przyjmowanie cynku. Zresztą ten sposób polecają nawet specjaliści. Pamiętać tylko należy o tym, że zbyt duża ilość tego pierwiastka może niekorzystnie wpłynąć na nasz organizm.

Często polecane są także olejki. Głównie z trzech roślin. Z ogórecznika, wiesiołka dwuletniego i z naszej zwykłej czarnej porzeczki. Natomiast w leczeniu medycznym stosuje się naświetlanie i piewcy naturalnych metod na to również znaleźli swój sposób. Ponoć wystawianie głowy na słońce, wpływa korzystnie i może zahamować łysienie plackowate. Przyznam szczerze nie podejmuję się poprzeć, ani zanegować tę tezę.

Jak widać całkiem sporo jest tych metod na łysienie plackowate. Zresztą nie podałem wszystkich, tylko te bardziej przyswajalne. Wiadomo, że  nie tylko w przypadku łysienia, jest spora grupa ludzi, która ufa takim domowych sposobom. Moim prywatnym zdaniem, przyjrzeć im się zawsze warto.

Następna strona »