Zagęszczanie włosów – hit czy kit?
Kiedy nasza fryzura zaczyna się widocznie przerzedzać, trzeba zastanowić się co z tym zrobić. Dzisiaj chciałem zająć się metodą dość kontrowersyjna a i często wyśmiewaną. Natomiast gwoli wytłumaczenia się, umieszczam go w dziale łysienie kobiet z dwóch powodów. Po pierwsze gabinety kosmetyczne raczej za target swoich klientów w tym aspekcie stawiają właśnie panie. Po drugie też właśnie kobiety zagęszczają włosy nawet jeśli nie dotyka ich problem łysienia. Sprawa jest prosta, gęsta i bujna fryzura jest powodem do dumy. Zresztą mężczyźni rzadko decydują się na taki krok, zakładając, że łysina przecież nie czyni ich wizualnie kalekimi. Chociaż i panowie znajdą w tym artykule coś dla siebie.
Sama idea zagęszczania włosów jest dość prosta. Natomiast metody takiego zabiegu różnią się podejściem do tematu. Jako pierwszymi zajmę się preparatami przeznaczonymi właśnie do zagęszczania. Na rynku jest ich całkiem sporo, chociaż faktem jest, że w naszym kraju wciąż nie są tak popularne, jak chociażby w Stanach Zjednoczonych. Sam pamiętam, kiedy byłem dużo młodszy, do naszego kraju dopiero wchodziła kablówka, zagraniczne kanały pełne były reklam cudownych środków na zagęszczanie włosów. Dość jednak retrospekcji, wróćmy do czasów obecnych. Większość tego typu preparatów opiera się na tej samej zasadzie działania. Stosuje się w nich metodą mikrowłókien, które składają się z keratyny. To białko jak wiadomo jest budulcem struktury naszych włosów. Zazwyczaj preparaty te dostępne są w postaci spray’u, którym to spryskuje się łysiejące, czy przerzedzone miejsca. Wspominane włókna po naniesieniu ich na te miejsca przyczepiają się do naszych naturalnych włosów w ten sposób tworząc wrażenie bardziej gęstej i bujnej fryzury. Wracając jeszcze do formy takich preparatów, zdarzają się również takie, które mają postać naelektryzowanego proszku, którym posypuje się naszą skórę głowy. Ten przyczepia się do naturalnych włosów i je pogrubia. Jak wspomniałem na rynku istnieje całkiem spora ilość takich produktów (mniej lub bardziej skutecznych). Nazwy które przychodzą mi jako pierwsze na myśl to Nanogen, HSR, Toppik, czy kosmetyk o nazwie Dr. Jones. Za to głównym problemem przy takiej formie zagęszczania włosów jest krótkotrwałość pożądanego efektu. Spotyka się co prawda preparaty, który ponoć nie zmywają się od razu przy myciu głowy. Jednak opinie na temat tej trwałości są różne. Prościej rzecz ujmując taki sposób na bujną fryzurę jest dość czasochłonny i wymaga od nas sporego zaangażowania.
Istnieje też od kilku lat w naszym kraju dość prężnie działająca „sieć” niezwiązanych ze sobą gabinetów i klinik, które proponują nieco trwalszy sposób na zagęszczanie włosów. Często też wiązane to jest przy okazji z ich wydłużaniem. Faktem jest, że jak wspominałem wcześniej to kobiety są częstszymi klientkami takich miejsc. Chociaż całkiem sporo klinik oferuje tę metodę również panom. Na czym więc ona polega? Często ten sposób określa się jako alternatywę dla peruk. W tym przypadku nie ma mowy o żadnym chirurgicznym zabiegu, który naruszał by strukturę naszego organizmu. Ponoć nie wywołują także podrażnień. Mamy do czynienia z włosami, które umieszczone są na specjalnej bardzo cienkiej mikroskórze, które oddycha tak jak nasza naturalna. Nie ma przy tym na nią wpływu pot, woda, czy łojotok. Przypomina ona nawet wyglądem naszą naturalną skórę, przez to daje złudzenie tego, że wspominane dodatkowe włosy wyrastają prosto z naszej głowy. Właściwie to uzupełnienie fryzury będzie zachowywało się jak nasza naturalna. Ale to jedna z metod, charakterystyczna dla klinik. W gabinetach kosmetycznych często włosy są po prostu doczepiane w różny sposób. Czasem bywają one „zgrzewane” z naturalnymi, bądź do nich klejone. Mogą być to włosy sztuczne wytwarzane, ale coraz więcej gabinetów w Polsce oferuje włosy naturalne. No i tu prawda pojawia się główny problem z tym związany. Trwałość. Specjaliści dość ostrożnie podają 3 do 6 miesięcy funkcjonowania takiego zagęszczania włosów. Dlatego też moim zdaniem bardziej kobiety zainteresuje taka forma. Tym bardziej, że można ją stosować po prostu na jakiś czas, kiedy naturalne włosy z jakiegoś powodu nadmiernie wypadają (niech to będzie okres po ciąży).
Nie będę pisał o tym, że to cudowna metoda, jedyna skuteczna. Chciałem raczej zaprezentować ją jako jedną z form walki z wypadającymi włosami. Do rozważenia bez wątpienia.
